ABC pacjenta

Dr n.med. Piotr Niedziałkowski

PACJENT MĄDRY PRZED SZKODĄ

Większość pacjentów decydując się na zabieg z zakresu medycyny estetycznej, kieruje się jego ceną lub wystrojem kliniki, nie zwracając uwagi na najważniejsze: kwalifikacje osoby wykonującej zabieg, rodzaj zastosowanych preparatów oraz standard urządzeń, a także zabezpieczenie gabinetu na wypadek powikłań czy zagrożenia życia. Ciśnie się na usta pytanie: robimy to z bezmyślności czy głupoty?

Rynek medycyny estetycznej rządzi się coraz częściej prawami biznesu, a nie ochrony zdrowia. Popyt na zabiegi stwarza wiele zagrożeń, o których na co dzień nie myślimy.

O ile możemy szkolić się w każdym zakresie na jaki mamy ochotę i w każdym miejscu, to nie każdy ma prawo wykorzystywać tę wiedzę w praktyce, ćwicząc swoje umiejętności na ludziach

Rozwój nauk medycznych oraz postęp w dziedzinie nowych technologii przyczyniły się do żywiołowego wzrostu oferty zabiegów medycyny estetycznej. Z roku na rok wykonywanych jest w Polsce coraz więcej zabiegów poprawiających kondycję skóry, ale także coraz „głębiej” ingerujących w organizm, często za pomocą skomplikowanych urządzeń technicznych.

Cieszy fakt, że dbając o zdrowie, zauważamy jednocześnie potrzebę poprawy stanu jednego z ważniejszych i największego organu ciała, jakim jest skóra. Wszak od naszego wyglądu zależy samoocena i, w znacznej mierze, jakość życia. Rynek odpowiada na to zainteresowanie – powstaje coraz więcej miejsce gdzie można wykonać zabiegi medycyny estetycznej, zajmuje się tym coraz więcej osób, także nie mających do tego właściwych uprawnień. Jest to niebezpieczna sytuacja, wynikająca zapewne z chęci zarobienia znaczących i wydawałoby się „łatwych” pieniędzy, niedowartościowania czy też braku wiedzy medycznej i znajomości prawa.

Medycyna estetyczna to medycyna!

Chciałbym podkreślić, że medycyna estetyczna, jak każda dziedzina medyczna, ingeruje w organizm ludzki ze swoimi pozytywnymi jak i negatywnymi skutkami. Musimy mieć świadomość, że wprowadzanie do naszego ciała implantów (a takimi są wszelkie iniekcje kwasu hialuronowego), osłabianie mięśni (to działanie toksyny botulinowej), czy wprowadzanie ciał obcych (tzw. „nici liftingujące”), to nie są zabiegi kosmetyczne, powierzchownie działające na skórze!

Większość pacjentów decydując się na wykonanie zabiegu, kieruje się jego ceną lub wystrojem wnętrza kliniki, nie zwracając uwagi na najważniejsze: kwalifikacje osoby wykonującej zabieg, rodzaj zastosowanych preparatów oraz standard urządzeń, czy zabezpieczenie przeciwwstrząsowe gabinetu.

Rynek medycyny estetycznej rządzi się coraz częściej prawami biznesu, a nie ochrony zdrowia. Popyt na zabiegi stwarza wiele zagrożeń, o których na co dzień nie myślimy. Aż do czasu stwierdzenia, że efekty zabiegu dalekie są od oczekiwanych, wystąpiły powikłania, mamy problemy ze zdrowiem, lub nawet zagrożone jest życie.

Komu powierzasz swoje zdrowie?

Zgodnie z prawem osobami uprawnionymi do wykonywania zabiegów medycyny estetycznej w Polsce są lekarze.

Wynika to z obowiązującego prawa oraz faktu posiadania przez lekarzy umiejętności oceny stanu zdrowia pacjenta przed zabiegiem: zebrania wywiadu i badania lekarskiego, analizy wyników badań, oceny wpływu przyjmowanych leków oraz chorób współistniejących, możliwości leczenia w przypadku potrzeby, doświadczenia klinicznego. Ma to ogromny wpływ na wynik zabiegu i prawdopodobieństwo powstania powikłań.

Dobrze,  jeżeli lekarz medycyny posiada dodatkowo dyplom ukończenia szkoły lub studiów podyplomowych z zakresu medycyny estetycznej. W chwili obecnej nie ma w Polsce specjalizacji z zakresu medycyny estetycznej, więc stosowanie nazewnictwa „specjalista medycyny estetycznej” nie powinno mieć miejsca. Logicznym wydaje się stosowanie określenia „dyplomowany lekarz medycyny estetycznej”, czyli taki, który uzyskał dodatkowe wykształcenie w tym zakresie.

Należy pamiętać, że nie każda osoba nosząca fartuch jest lekarzem. Dziwi więc fakt, że większość pacjentów nie prosi lekarzy o przedstawienie dyplomu ukończenia studiów medycznych. Z drugiej strony, w interesie każdego lekarza powinno być upublicznienie swoich uprawnień, uwiarygodnienie swojej osoby w oczach pacjenta, który staje się też jego klientem.

Wartość szkoleń

Podobnie jak miejsca, w których wykonuje się zabiegi medycyny estetycznej, na rynku pojawiają się firmy prowadzące szkolenia z tego zakresu. Jednak  o ile możemy szkolić się w każdym zakresie na jaki mamy ochotę i w każdym miejscu, to nie każdy ma prawo wykorzystywać tę wiedzę w praktyce, ćwicząc swoje umiejętności na ludziach.

Coraz częściej słyszy się o szkoleniach z zakresu podawania preparatów medycznych czy obsługi urządzeń inwazyjnych oferowanych każdemu, kto się zgłosi. Byle zapłacił za szkolenie lub zakupił dany produkt. Po szkoleniu wydawane są „Certyfikaty”, które dumnie powieszone na ścianie mają uwiarygodniać kompetencje właściciela.

Chciałbym z całą stanowczością podkreślić, że samo posiadanie tzw. „Certyfikatów” nie upoważnia do wykonywania opisanych w nich zabiegów. Jest to tylko informacja o tym, że dana osoba uczestniczyła w szkoleniu. Certyfikat może wystawić każdy każdemu, niezależnie od tego kim jest. Znane mi są przypadki, kiedy certyfikaty z umiejętności podawania toksyny botulinowej (która jest lekiem!), modelowania twarzy kwasem hialuronowym czy wszczepiania nici liftingujących uzyskują osoby bez wykształcenia medycznego. Chwilę później zaczynają reklamować się na forach społecznościowych i zapraszają na zabiegi. Skandalem jest, że pojawiają się miejsca, w których wykonuje się zabiegi z osoczem bogatopłytkowym (wymagają pobrania krwi i odpowiedniego przygotowania preparatu, który podaje się do organizmu), w których nigdy nie widziano lekarza.

Trzeba tu wyjaśnić, że poza lekarzami, niektóre zabiegi medyczne mogą wykonywać pielęgniarki, jednak zawsze na pisemne zlecenie lekarza. Ale sugerowanie, że kosmetolog jest pielęgniarką jest prawnym nadużyciem. Są to dwa odrębne zawody - jeden medyczny (pielęgniarka), drugi zaś nie (kosmetolog).

Co pacjent powinien?

Przy pierwszym spotkaniu domagać się przedstawienia świadectwa ukończenia studiów lekarskich lub prawa wykonywania zawodu lekarza. Dobrą praktyką powinno być uwidocznienie przez lekarza dyplomu ukończenia studiów i prawa wykonywania zawodu na eksponowanym miejscu w gabinecie.                       

Otrzymać informację na temat dostępnych metod leczenia określonego problemu, preferowanej metody, przygotowania, możliwych efektów i powikłań, przeciwwskazań i postępowania po zabiegu, a także na temat stosowanych preparatów i urządzeń oraz stosownych certyfikatów (np. że są to preparaty zarejestrowane do iniekcji).                            

Zapoznać się ze zgodą na zabieg, którą powinien świadomie podpisać.               

 

Sprawdzać, czy podczas zabiegu stosowane są zasady aseptyki i czy gabinet posiada stosowne zabezpieczenie przeciwwstrząsowe.

Co po szkodzie?

Pamiętajmy, że osoby, które nie są lekarzami, nie mają prawa do podawania jakichkolwiek substancji, w szczególności leków, oraz do stosowania urządzeń mogących narazić na utratę zdrowia lub życia.

Każdy poszkodowany pacjent ma prawo domagać się zadośćuczynienia i wyciągnięcia odpowiedzialności prawnej w stosunku do osoby, która powoduje takie niebezpieczeństwo.

Jako Prezes Polskiego Towarzystwa Lekarzy Medycyny Estetycznej „POLME” chciałbym poinformować, że nasze Towarzystwo przyjmuje zgłoszenia takich sytuacji - jesteśmy gotowi pomóc w każdej takiej sprawie (zgłoszenia na stronie www.polme.pl).  

Jednocześnie chciałbym podkreślić, że większość kosmetyczek i kosmetologów świetnie współpracuje z lekarzami, dbając o  pacjentów przed i po zabiegach medycyny estetycznej. Dzięki temu kontynuują oni terapię rewitalizującą i dłużej cieszą się uzyskanymi efektami. W imię ich dobra i szacunku dla naszej pracy, wspólnie musimy wykazać się mądrością i krytycznym podejściem do tych przedstawicieli naszych środowisk, którzy cynicznie  przekraczają granice prawa i narażają pacjentów na niebezpieczeństwo.

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Dołącz do POLME
Nie pamiętasz hasła? Zresetuj je tutaj

Resetowanie hasła

Popraw dane formularza / spróbuj ponownie
Powrót na stronę POLME